Dziś od rana staram się trzaskać optymizmem na lewo i prawo i jak na razie jakoś mi to wychodzi.
Mam nadzieję,że jest to już trwały powrót do równowagi psychicznej a nie chwilowy epizod;-)
Bo sama już zaczynam tęsknić za tą "normalną" Miśką.
A, ze dzisiaj taki dzień porwałam się na zrobienie sobie Water nail art czyli nic innego jak paznokcie pomalowane w wodzie.
pierwszy raz próbowałam zrobić je tą metodą jeszcze w ubiegłe wakacje...i jak szybko zaczęłam tak szybko skończyłam i więcej do tematu nie wracałam.
Wydawało mi sie to wtedy wręcz nierealne do wykonania.
Dzisiaj postanowiłam jednak podejść do tematu jeszcze raz...i oto efekty:-)
Skórki co prawda wymagają jeszcze porządnego doczyszczenia ale nie spodziewałam się nawet, że doczyszczenie palcy po tej metodzie jest tak długie i żmudne;-)
Może efekt jak na pierwszy raz nie jest powalający ale ja i tak cieszę się, ze wreszcie mi się udało:-))
buziaki,
Michałosia