Jeżeli już o SLS i SLES mowa to kilka słów wyjaśnienia co to takiego:
Są to związki chemiczne powodujące lepsze pienienie się produktu, do którego są dodawane. Powodują przesuszenie skóry, zaburzają wydzielanie łoju i potu, podrażniają skórę, wywołują świąd i wypryski.
SLS jest szkodliwy dla skóry i włosów. Czyści przez niszczenie warstwy lipidowej skóry i przez to działa wysuszająco, co przy cerze trądzikowej może powodować nadmierne tłuszczenie sie skóry, która ”broni się” wydzielając łój. Otrzymuje się w ten sposób skutek odwrotny do zamierzonego.
Ale teraz parę słów o samym szamponie.
Ma bardzo przyjemny zapach i odpowiednią konsystencję. Do tego jest bezbarwny.
Oczywiście o mocnym pienieniu nie ma mowy ale wiadomo nie ma SLS i SLES nie ma i piany.
Szampon bardzo dokładnie czyści włosy, ale w przypadku moich przesuszonych mogłabym pokusić się nawet o stwierdzenie, że za bardzo.
Niestety po umyciu moje włosy stały się bardzo sztywne i napuszone.
Nie poddałam się jednak i dałam mu kolejne szanse. Tym razem w inny sposób.
Po pierwsze używała go pewna nastolatka która wiadomo w okresie dorastania ma problemy z przetłuszczającymi się włosami.
Efekt rewelacyjny. Na włosach nie było widać oznak przetłuszczania nawet do 3-4 dni. Były miękkie, ładnie się układały.
Ja zdecydowałam się myć nim włosy po olejowaniu. I to był mój strzał w 10!
Cały olej z włosów zmywa się idealnie. Nie pozostaje na nich tłusta otoczka a mimo to włosy wyglądają na świeże i nieprzesuszone. Ale to wiadomo efekty olejów.
Szampon do kupienia w Rossmannie.
Cena ok 9 zł. Często jednak jest w promocji:-)


