Tak było też w przypadku lakieru do paznokci Misslyn Las Vegas numer 646.
Wypatrzyłam go w listopadzie w Saurii i już po kilku dniach weszłam w jego posiadanie, bo jako wielka miłośniczka fioletu w każdej postaci nie mogłam nie zwrócić na niego uwagi, ma w sobie to coś.
A ja mam to szczęście, że tuż za rogiem znajduje się bardzo fajna drogeria No-El a w niej szafa Misslyn pełna cudów.
Lakier może do najtańszych nie należy bo bez promocji zapłaciłam za niego 23,99 zł.
Ze zniżką kupiłam paletę Misslyn do makijażu więc bilans się wyrównał ;-)
Jest to fiolet złamany złotymi drobinkami. Błyszczy się i mieni na możliwe sposoby a przy tym dość ciekawie wygląda na paznokciach.
Zupełnie inne efekty otrzymujemy w bardzo silnym słońcu czy tak jak na zdjęciach przy lampie błyskowej ( jest jasny mocno błyszczący ) a inny bez bezpośredniego oświetlenia paznokcia (ciemniejszy kolor z bardziej nasyconym fioletem)
Lakier ma bardzo fajny pędzelek, cienki, długi ale dobrze dopasowywujący się do płytki paznokcia.
Zasycha również bardzo szybki, właściwie już po kilku minutach od pomalowania możemy zacząć normalnie funkcjonować.
Lakier utrzymuje się na pazurkach bez żadnego uszczerbku do 4 dni, ale bez użycia wspomagacza w postaci topu.
Pierwsze zdjęcie chyba najbardziej oddaje kolor tego lakieru. Niestety na dwóch pozostałych jak błysnęło fleszem to ujawniły się końcówki pazurków.
Tak jeszcze do wczoraj wyglądały moje paznokcie ... dzisiaj rano niestety gruchnęło, huknęło i kilka paznokci poszło w zapomnienie :-( więc i całość musiałam spiłować do jednej krótkiej długości :-(
buziaki,
Michałosia