Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem nawilżający. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem nawilżający. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 grudnia 2013

Dynia z Organique czyli Michałosia o kremie nawilżajacym

Można zakochać się w kremie do twarzy?
Można ;-) Ja własnie tak zrobiłam.
Zakochałam się od pierwszego ... użycia :-)
I zrobiłam to w kremie nawilżającym z dynią od Organique.
I właściwie nie zrobiłam tego sama bo w swatkę zabawiła się tu Sauria która mnie tym kremem obdarowała.



Jestem już w takim wieku gdzie zdaję sobie sprawę, że bardzo dobre nawilżenie skóry uchroni mnie przed szybko jednak tykającym zegarem czasu i zmarszczkami które jednak są nieuniknione i wcześniej czy później mnie dopadną. Wolę jednak, żeby było to później ;-)




Skład już na pierwszy rzut oka wydawał się bardzo przyjemny, a do tego te wszystkie "NO ..."

Skład:





W kremie znajdziemy składniki aktywne:

Ekstrakt z miąższu dyni - bogate źródło cukrów, witamin i karetonoidów, protein, soli mineralnych i aminokwasów. Glukoza i fruktoza nawilżają i zatrzymują wodę w naskórku, tworzą film ochronny zapobiegający odparowywaniu wody z przestrzeni międzykomórkowych. Beta-karoten i witaminy A,C i E to koktajl antyoksydantów, spowalniający procesy starzenia się skóry. Ekstrakt jest również źródłem enzymów regulujących proces złuszczania, których działanie nadaje skórze gładkość i świetlistość.

kwas hialuronowy niskocząsteczkowy - odpowiada za optymalne nawilżenie skóry, jedna cząsteczka KH wiąże około 250 cząsteczek wody. Przenika on w głębsze warstwy naskórka, gdzie tworzy siateczkę w którą wbudowują się kolagen i elastyna, przyspiesza proces regeneracji naskórka, wygładza i zmiękcza, niweluje łuszczenie.

Algi Chondrus Crispus - algi czerwone zwane " roślinnym silikonem", źródło wielu witamin, protein, mikroelementów i karotenu. Zmiękczają, nawilżają i uelastyczniają suchą skórę, chronią przed czynnikami drażniącymi. Surowiec posiada EcoCert.

Olej awokado - źródło NNTK (niezbędne nasycone kwasy tłuszczowe których nasz organizm nie wytwarza bądź nie poddaje syntezie w organizmie a są one mam potrzebne), witamin, potasu i wapnia. Odbudowuje warstwę lipidową, chroni przed utratą wody w naskórku, działa łagodząco i regenerująco.




Krem ukryty jest w przepięknym przyciągającym wzrok słoiczku ? buteleczce? z pompką.







Z tego co mówi o nim producent jest to lekki, długotrwale nawilżający eco-krem z aktywną formułą, kompleksowo pielęgnującą odwodnioną, matową i zmęczoną skórę. Zawiera bogaty zestaw naturalnych składników aktywnych, gwarantujących skuteczne nawilżanie na wielu poziomach.
Zapobiega również odparowywaniu wody z przestrzeni międzykomórkowych, poprawia napięcie i chroni przed procesami starzenia.
Krem niweluje uczucie ściągnięcia skóry, pozostawia ją miękką i świetlistą, tworzy delikatny film zapewniający długotrwały komfort.




Konsystencja kremu przypomina bardzo delikatną śmietankę, jest nietłusta i bardzo szybko się wchłania a do tego krem subtelnie, świeżo i orzeźwiająco pachnie.



Moja skóra potrzebowała w pewnym momencie czegoś co da jej bardzo dobre nawilżenie i ukojenie.
I ten krem dał jej to w 100%.
Po aplikacji wchłania się natychmiastowo, pozostawiają skórę bardzo miękką a nawilżenie czuje się naprawdę przez bardzo długi jeszcze czas po użyciu. Po dwóch miesiącach używania moja skóra jest napięta, gładka, miękka i ma bardzo łady jednolity kolor.
Krem doskonale sprawdza się u mnie również pod makijaż. Choćby z racji tego, że tak szybko się wchłania. Ale jednocześnie sprawia, że na dobrze nawilżonej skórze podkład dłużej się utrzymuje.

Jak dla mnie krem - rewelacja który spełnia wszystkie wymagania jakie na dzień dzisiejszy stawiam tego typu kosmetykom.

Krem kosztuje 85 zł za 50 ml.
Tani może nie jest, ale zdecydowanie wart każdych pieniędzy. A po poznaniu go osobiście wiem, ze nie były by to pieniądze wyrzucone w błoto :-) a może krem ? ;-)


buziaki,
Michałosia

środa, 9 października 2013

Emolemum krem nawilżający czyli Michałosia walczy z podrażnieniami skóry


Hej :-)


Do napisania notatki zbieram się już tak od 8 rano, ale ciągle coś mnie od tego odrywa.
A to z Czarnulką25 trzeba pogadać, a to do Pogodowej napisać, kawkę wypić, paznokcie pomalować, social media ogarnąć bo przecież trzeba być na bieżąco  :-)

Ale wreszcie zwarta i gotowa robię już stuk, puk w klawiaturkę i dzisiaj piszę Wam pościk o kremie nawilżającym Emoleum z Flos-lek.

Z firmą Flos-Lek zaczęłam się zapoznawać tak naprawdę przy nawiązaniu współpracy.
Wielokrotnie zdarzało mi się czytać pozytywne opinie o produktach tej firmy mimo to z dostępnością do nich łatwo nie było.

I kiedy otrzymałam cudowną paczkę od firmy byłam bardzo szczęśliwa :-)
Teraz po kilku miesiącach używania tych kosmetyków moja radość jest jeszcze większa :-)
A to z racji tego, że po raz kolejny używając kremu nawilżającego Emoleum miałam okazję przekonać się o wysokiej jakości kosmetyków tej firmy.




Opis z opakowania:


substancje czynne kremu:


skład:




Posiadacz skóry wrażliwej i suchej to taka osoba która nigdy nie wie czego ma się spodziewać po swojej skórze kiedy rano wstaje. Jednego dnia jest idealna i człowiek nie może się na siebie napatrzeć w lustrze. Drugiego może być już podrażniona przez słońce, wiatr czy klimatyzację i wygląda się wtedy jak dorodny buraczek a takiego odcienia czerwieni nie powstydziłby się żaden strażak na swoim wozie :-)
a jak jeszcze swędzi i piecze to wtedy człowiek miałby ochotę zdrapać sobie pół twarzy jak i nie całą żeby już tylko nic nigdzie nie doskwierało.
Krem Emoleum pozwolił przeżyć mi tegoroczne upały. Był chyba najczęściej wcieranym kosmetykiem w te wakacje w moją twarz. Kiedy tylko czułam, ze zaczyna coś mrowić wcierałam go namiętnie i bez opamiętania. Czasami po kilka razy dziennie.
Wystarczyła wtedy dosłownie chwila aby uporczywe swędzenie zmniejszyło się a skóra pomału wracała do swojego naturalnego brzoskwiniowego koloru.
Konsystencja tego kremu jest bardzo podobna do tych z serii Arnica o której już wam pisałam.
szybki i dobrze się wchłania. Czuć wyraźne nawilżenie i przede wszystkim ukojenie skóry.
Zresztą ostatnio również okazał się moim wybawicielem w innej sytuacji którą zresztą opowiadałam już podczas prywatnych rozmów innej blogerce.
Kilka dni temu kosmetyk który lada dzień również będę Wam opisywać uczulił mnie tak strasznie, że nie byłam w stanie dotknąć swojej twarzy. wszystko piekło, swędziało a ja miałam wrażenie, ze twarz zaczyna mi pękać. Łzy leciały mi ciurkiem po policzkach więc nie dość, że buzia czerwona od uczulenia to jeszcze oczy jak u króliczka.
Przez cały weekend z systematycznie co dwie godziny wcierałam Emoleum. W efekcie w poniedziałek rano stawiłam się w pracy z twarzą na której nie było widać najmniejszych oznak mojej weekendowej tragedii.



Więcej informacji na temat tego kosmetyku oraz innych z tej samej serii możecie poczytać tutaj

A ja i mój prywatny Emoleum szykujemy się już na jesienno-zimowy sezon grzewczy :-)

buziaki,
Michałosia

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...