Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włosy blond. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włosy blond. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 stycznia 2014

Balea More Blond czyli Michałosia o kosmetyku dla blondynek


Żadna blondynka nie lubi żółtej poświaty na swoich włosach. Ja też. Mimo, że mam włosy farbowane na beżowy blond kilka dni po koloryzacji zaczynają przybierać odcień żółtawy.
Sięgam wtedy mniej więcej przez tydzień do pielęgnacji i mycia po kosmetyki przeznaczone do włosów blond których zadaniem jest niwelowanie właśnie tego odcienia.
Jednym z takich produktów jest odżywka Balea More Blond.




Skład:
Aqua,Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Dipropylene Glycol, Dicaprylyl Ether , Citric Acid, Panthenol , Chamomilla Recutita Flower Extract, Hydroxyethylcellulose, Citrus Limon Peel Extract, Parfum, Glycerin, Tocopheryl Acetate, Lauryl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Isoamyl P-Methoxycinnamate, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Tocopherol, Limonene, Sodium Benzoate, Ci 19140

W opisie na opakowaniu producent informuje nas że słońce i słona woda to najbardziej naturalne metody nadawania jasnych refleksów włosom blond. Seria Balea to promienny, rozświetlony blond w zasięgu ręki. Zawiera naturalne ekstrakty rumianku i owoców cytrusowych. Gwarantuje to efekt stopniowego rozjaśniania włosów bez uszkodzeń. Wszystkie produkty z tej serii są wolne od silikonów.



Odżywka jak to zazwyczaj bywa wpakowana jest do plastikowej tubki.
O dziwo nie jest jak większość tego typu kosmetyków fioletowa a żółta. Zapach również ma dość przyjemny, delikatny. 

tak...no to teraz o samej odżywce. Niestety jakiś znaczących właściwości odżywczych po jej zastosowaniu nie zauważyłam. Nie nawilża jakoś spektakularnie, nie wpływa bardzo odżywczo na włosy. Z tym rozjaśnianiem też do końca chyba nie jest tak jak obiecują. Chociaż może byłoby to widoczne w przypadku jaśniejszego blondu niż mój.
Jedno co zauważyłam to na pewno to, ze po 2-3 zastosowaniach znikają z włosów żółte tony.
I właściwie z taką myślą i zamiarem ją kupowałam.
Traktuję ją więc tylko i wyłącznie jako odżywkę do zadań specjalnych zaraz po koloryzacji włosów.




Skład odżywki dobrany jest tak aby tworzyć środowisko kwasowe na naszych włosach. Wiadomo zakwaszanie powoduje zamykanie łusek włosa co w przypadku blondynek jest dość istotne.
Niestety zdarza się i też tak, ze w momencie kiedy nałożę na włosy większą ilość odżywki niż powinnam po zmyciu są one obciążone co akurat niezbyt dobrze wpływa na moje loki.

W DM-ach ta odżywka kosztuje około 1,5 Euro. Na allego możecie ją kupić za 10-12 zł.
W skład całej serii wchodzi szampon, odżywka i spray rozjaśniający. Osobiście sama chętnie sprawdzę sobie inne produkty, tym bardziej że podobno szampon ma bardzo dobre właściwości zakwaszające.

Podobna seria została również stworzona dla brunetek ;-)

buziaki,
Michałosia

piątek, 5 lipca 2013

Isana szampon dla blondynek...czyli co Michałosi nie zachwyca


Heeeejka:-)

Dzisiaj post dedykowany blondynkom :-)

Jakiś czas już temu mogłyście przeczytać o moich sprawdzonych sposobach na pielęgnację włosów blond w tym poście. A teraz pora na kosmetyki których używam i moje opinie o nich.


Na pierwszy ogień idzie szampon do włosów blond z Isana.

Tak naprawdę trafił w moje ręce przez przypadek. Poszłam do rosska po inny wyszłam z tym bo był w promocji za niecałe 5 zł.




skład a w nim dużo chemii:


W odróżnieniu od większości dostępnych szamponów przeznaczonych do pielęgnacji jasnych włosów ten nie ma tonacji fioletowej ale jest przeźroczysty, lekko żółtawy.
Oparty na rumianku który ma bardzo dobry wpływ na usuwanie żółtego odcienia z włosów.

Szampon niestety jest dość rzadki więc często zdarza mi się, że połowa z tego co wyleję na dłoń przecieknie między palcami.
Pieni się nawet dość dobrze, oczyszczając włosy. Wywiązuje się z zadania i nie pozostawia na nich koloru jajecznicy, ale mi w nim czegoś brakuje...
Chociaż by tego, że po myciu włosy nie są nawilżone i sypkie. Kilka razy zdarzyło mu się również moje włosy nieźle skołtunić. Co przy moich kręconych włosach raczej uśmiechu na twarzy mojej nie wywołało.
Szampon właściwie po za myciem nie robi z nimi nic. A jak nie robi to mnie sobą nie zachwyca.

A ponieważ to nie koniec to...
Ulubioną rzeczą w szamponach tej firmy są dla mnie opakowania :-P
Powiało sarkazmem co? :-P
Nie dość, ze butla plastkowo toporna i dość mocno trzeba się naściskać i uciskać , żeby szampon z niej wydostać (dobre ćwiczenie na biceps i mięśnie rąk ) to zamknięcie rozpada się po pierwszym otwarciu.
I dzieje mi się tak za każdym razem ilekroć kupuję szampony od Isana.
Stoi sobie później taka smętna buteleczka na półce, niezamknięta i prosi się o litość żeby ją szybko wykończyć i wreszcie wyrzucić.





Mam w planach dokończyć to opakowanie i raczej na ten szampon już się więcej nie skuszę.
Dobrze chociaż, ze cena taka mini i żalu nie mam sama do siebie, ze go kupiłam.

A Wy znacie? używacie?

buziaki piątkowe,

Michałosia

środa, 1 maja 2013

Pogadajmy jak blondynka z blondynką...o pielęgnacji włosów

Jestem blondynką, przyznaję się bez bicia.
Mało tego jestem farbowaną blondynką:-)

Matka natura w dniu moich narodzin wcieliła się chyba w rolę złej wróżki odarzając mnie bujnymi czekoladowymi kreciołkami.
I jak w bajce o śpiącej królewnie wypowiedziała zaklęcie " po trzydziestce będziesz siwa...siwiusieńka"
Stało się...osiwiałam.
Pierwsze siwe włosy zaczeły mi się pojawiać juz przed trzydziestką, po było już tylko gorzej.
Ale jak to w bajkach bywa każde złe zaklęcie da się zdjać.
Z pomocą przyszła wróżka fryzjerkowa która rzekła " będziesz blondi"
Tak wiem zdarza się, ze gadam głupoty, wiem że jestem zakręcona jak słoik na zimę ale dlaczego akurat blond pomyślałam.

Ale z drugiej strony blond lepszy niż siwe pomyślałam i oddałam sie w ręce specjalistki.
Tym oto sposobem od ponad dwóch lat jestem blondynką. I kurcze dobrze mi z tym :-)
Nie raz już zdarzyło mi sie nażelowanemu gogusiowi w wypasionej "beemce" który mnie obtrąbił na skrzyżowaniu krzyknąć " nie widzisz idioto, ze jestem blondynką".
Plusy są;-P Wszystko można zwalić na kolor włosów:-)

No dobra ale nie o zwalaniu a o dbaniu miało być:-)
Wiadomo blond, to nie czekolada i nie wszystko się do niego nada. A jeszcze jak się człowiek stanie jednostką wysokoporowatą, suchą, i nadal kręconą to szuka szczęścia w kosmetykach:-)
Tym bardziej, ze blond dość trudny jest w pielęgnacji.

Dużo czasu zabrało mi znalezienie odpowiedniego sposobu, dużo różnych metod wypróbowałam.
I jak to w życiu bywa albo je pokochałam albo znienawidziłam.

1. Olejowanie - nic tak dobroczynnie nie działa na moje włosy jak oleje. Próbowałam na sucho i na mokro i ta druga metoda u mnie daje lepsze efekty. Obecnie zachwycam się cudowną mocą oleju lnianego i migdałowego.

2. Nawilżanie, nawilżanie, nawilżanie...tego u mnie zabraknąć nie może. Przed myciem i po olejowaniu staram się żeby na moich włosach maseczka nawilżająca posiedziała minimum godzinkę. a dodatkowo wzmacniam efekty używając czepków i ciepłego ręcznika. Niezastąpione tutaj są maseczki kallos oraz maska Garniera z avocado i masłem karite.

3. Domowe specyfiki lodówkowe. lubię robić takie maseczki ale niestety nie zawsze mam na ich przygotowanie czas. Jak tylko mogę to mieszam jak czarownica w kotle. Unikam nafty bo moje włosy jej nie lubią. Cytrynkę też odpuszczam w takich maskach bo nie chce współpracować z Michałosiową czupryną i ją dodatkowo wysusza.

4. Mycie i szampony...temat rzeka. Wiadomo do zmywania oleju czy masek domowych wybieram te bez SLS i parabenów bo nie po to dokarmiam włosy żeby za chwilę za pomocą slsów zmyć to co dobre z nich.
Mimo to nie umikam szamponów z SLS bo są i takie które na moje włosy działają świetnie, wygładzają je i ogarniają wizualnie. Fajnie sprawdza się czarny Glisskur, Fruktis i Garnier.

5. Likwidowanie żółtego odcienia. No jak blond to blond a nie jajecznica na głowie;-) Niby można w sklepach dostać szampony tak zwane fioletowe przeznaczone do niwelowania żółtego odcienia na  włosach. Jednak mam do nich dystans. Widziałam co stało się z włosami mojej przyjaciółki kiedy taka płukanka żle zgrała się z farbą i zamiast srebrnego połysku wyszły fioletowe maziaje. Ja wybieram szampony z rumiankiem. a jak nie mam takiego na stanie w domu bo wyszedł a nowy jeszcze nie dotarł to zawsze w szafce kuchennej mam rumianek i taki napar sobie parzę do ostatniego spłukiwania.

6. Zamykanie łusek włosa. Blond ma niestety ta tendencję ze łuski są rozchylone. A jak są rozchylone to i napuszone, zniszczone i połamane włosy nas upiększają;-) Zimna woda zdrowia doda jak mawia lud pradawny i to się sprawdza;-) Włosy po myciu spłukuję letnią wodą. Można też do zamykania łusek przygotować sobie płukankę z wody i octu, lub soku z cytryny.

7. Nabłyszczanie. Nie wiem jak to jest, ze blond to matowy. Tak już jest i trudno dlatego pałam wielką miłością do kosmetyków nabłyszczających.





                                                                  żródło:www.kwejk.pl



A Wy moje kochane blondyneczki jak pielęgnujecie włosy?

buziaki,
Michałosia

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...