środa, 1 maja 2013

Pogadajmy jak blondynka z blondynką...o pielęgnacji włosów

Jestem blondynką, przyznaję się bez bicia.
Mało tego jestem farbowaną blondynką:-)

Matka natura w dniu moich narodzin wcieliła się chyba w rolę złej wróżki odarzając mnie bujnymi czekoladowymi kreciołkami.
I jak w bajce o śpiącej królewnie wypowiedziała zaklęcie " po trzydziestce będziesz siwa...siwiusieńka"
Stało się...osiwiałam.
Pierwsze siwe włosy zaczeły mi się pojawiać juz przed trzydziestką, po było już tylko gorzej.
Ale jak to w bajkach bywa każde złe zaklęcie da się zdjać.
Z pomocą przyszła wróżka fryzjerkowa która rzekła " będziesz blondi"
Tak wiem zdarza się, ze gadam głupoty, wiem że jestem zakręcona jak słoik na zimę ale dlaczego akurat blond pomyślałam.

Ale z drugiej strony blond lepszy niż siwe pomyślałam i oddałam sie w ręce specjalistki.
Tym oto sposobem od ponad dwóch lat jestem blondynką. I kurcze dobrze mi z tym :-)
Nie raz już zdarzyło mi sie nażelowanemu gogusiowi w wypasionej "beemce" który mnie obtrąbił na skrzyżowaniu krzyknąć " nie widzisz idioto, ze jestem blondynką".
Plusy są;-P Wszystko można zwalić na kolor włosów:-)

No dobra ale nie o zwalaniu a o dbaniu miało być:-)
Wiadomo blond, to nie czekolada i nie wszystko się do niego nada. A jeszcze jak się człowiek stanie jednostką wysokoporowatą, suchą, i nadal kręconą to szuka szczęścia w kosmetykach:-)
Tym bardziej, ze blond dość trudny jest w pielęgnacji.

Dużo czasu zabrało mi znalezienie odpowiedniego sposobu, dużo różnych metod wypróbowałam.
I jak to w życiu bywa albo je pokochałam albo znienawidziłam.

1. Olejowanie - nic tak dobroczynnie nie działa na moje włosy jak oleje. Próbowałam na sucho i na mokro i ta druga metoda u mnie daje lepsze efekty. Obecnie zachwycam się cudowną mocą oleju lnianego i migdałowego.

2. Nawilżanie, nawilżanie, nawilżanie...tego u mnie zabraknąć nie może. Przed myciem i po olejowaniu staram się żeby na moich włosach maseczka nawilżająca posiedziała minimum godzinkę. a dodatkowo wzmacniam efekty używając czepków i ciepłego ręcznika. Niezastąpione tutaj są maseczki kallos oraz maska Garniera z avocado i masłem karite.

3. Domowe specyfiki lodówkowe. lubię robić takie maseczki ale niestety nie zawsze mam na ich przygotowanie czas. Jak tylko mogę to mieszam jak czarownica w kotle. Unikam nafty bo moje włosy jej nie lubią. Cytrynkę też odpuszczam w takich maskach bo nie chce współpracować z Michałosiową czupryną i ją dodatkowo wysusza.

4. Mycie i szampony...temat rzeka. Wiadomo do zmywania oleju czy masek domowych wybieram te bez SLS i parabenów bo nie po to dokarmiam włosy żeby za chwilę za pomocą slsów zmyć to co dobre z nich.
Mimo to nie umikam szamponów z SLS bo są i takie które na moje włosy działają świetnie, wygładzają je i ogarniają wizualnie. Fajnie sprawdza się czarny Glisskur, Fruktis i Garnier.

5. Likwidowanie żółtego odcienia. No jak blond to blond a nie jajecznica na głowie;-) Niby można w sklepach dostać szampony tak zwane fioletowe przeznaczone do niwelowania żółtego odcienia na  włosach. Jednak mam do nich dystans. Widziałam co stało się z włosami mojej przyjaciółki kiedy taka płukanka żle zgrała się z farbą i zamiast srebrnego połysku wyszły fioletowe maziaje. Ja wybieram szampony z rumiankiem. a jak nie mam takiego na stanie w domu bo wyszedł a nowy jeszcze nie dotarł to zawsze w szafce kuchennej mam rumianek i taki napar sobie parzę do ostatniego spłukiwania.

6. Zamykanie łusek włosa. Blond ma niestety ta tendencję ze łuski są rozchylone. A jak są rozchylone to i napuszone, zniszczone i połamane włosy nas upiększają;-) Zimna woda zdrowia doda jak mawia lud pradawny i to się sprawdza;-) Włosy po myciu spłukuję letnią wodą. Można też do zamykania łusek przygotować sobie płukankę z wody i octu, lub soku z cytryny.

7. Nabłyszczanie. Nie wiem jak to jest, ze blond to matowy. Tak już jest i trudno dlatego pałam wielką miłością do kosmetyków nabłyszczających.





                                                                  żródło:www.kwejk.pl



A Wy moje kochane blondyneczki jak pielęgnujecie włosy?

buziaki,
Michałosia

28 komentarzy:

  1. ciekawy temat, ale ja z blondi zrobiłam sie na rudo... :)
    pasjekaroliny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja od dziecka byłam ciemną czekoladką i tak mi pozostało XD
    Blond mam tylko końcówki włosów, ale sztucznie rozjaśniane :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A moje końcówki sie rozjaśniły same ... nie wiem czemu :( Aż fryzjerka była w szoku :P

      Usuń
    2. Ja od dziecka też;-) później mnie natura zmusiła:-)

      Usuń
  3. Kallos też kocham :) oleju lnianego i migdałowego jeszcze nie próbowałam ,ale chce je wypróbować wszystkie !:P Bo rycynowy i oliwka działają u mnie cuda :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kallos jest the best:-) Daga przyjmuje zamówienia na lniany;-)

      Usuń
  4. blond to ja miałam kiedyś pasemka, w dodatku nieudane ehhhhhhh :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kiedyś w fazach młodości eksperymentalnej miałam różowo-blond pasemka:-)

      Usuń
  5. O mojej włosowej pielęgnacji mówią te dwa posty:

    http://chabroweoczyani.blogspot.com/2013/03/jak-naturalnie-rozjasnic-wosy.html

    i

    http://chabroweoczyani.blogspot.com/2013/04/moja-wosowa-piramida-pielegnacji.html

    zapraszam :):)
    Może zajdziesz tam coś dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu wszystkie twoje posty czytałam:-)

      Usuń
  6. nie wypowiem się w tym temacie... jestem ciemna;)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja mam naturalny blond rozjasniane i dobrze mi z tym, chociaż dbać trzeba rzeczywiście wiecej niż o te ciemniejsze :) tak czy siak wolę być blondynką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam obecnie odcień beżowego blondu:-) Jak dla mnie ideał do mojej karnacji:-)

      Usuń
  8. znam ten ból pielęgnacji blond włosów.. trzeba poświęcać im więcej czasu niż innym kolorom ;)
    ale w każdej sytuacji, gdy coś nam się nie powiedzie można to zrzucic na nasz kolor włosów ;) i to jest plus tej całej sytuacji :)
    chociaż czasem wolałabym byc brunetką ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wspaniale dbasz o włosy:) Ja nie jestem blondynką, za to mam czerwone pasemka, ale olejowanie też ładnie działa na moje włosy:)
    http://kosmetycznawyspa.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam kiedyś różowe pasemka:-)

      Usuń
  10. " nie widzisz idioto, ze jestem blondynką". - kocham Cie :D

    ja jestem naturalną blondynka która ukochała rudości :)

    OdpowiedzUsuń
  11. też się ostatnio wyblondziłam :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...