Dzień dobry bardzo:-)))
Dzisiaj już kolejna czwarta odsłona Malinowej akcji rewitalizacji...a ja nie opisałam jeszcze nawet 1/4 kosmetyków z moich zbiorów do pielęgnacji dłoni i nóg ;-)
Dzisiaj będzie o produkcie trochę nietypowym.
Przyznałam się już kiedyś oficjalnie, ze przez ponad 20 lat byłam maniakiem obgryzania paznokci.
Nie było szans i sposobów, zebym przestała to robić...
Niby wiedziałam, ze nie powinnam, że nie wypada ale było to silniejsze.
W pewnym momencie przyszło opamiętanie:-) I tu będę z Wami szczera było raczej pokierowane wstydem kiedy widziałam jak ludzie zaczynają patrzeć na moje dłonie i paznokcie których praktycznie nie było.
Pierwsza myśl...żele. O ja głupia...katowałam tak nimi paznokcie naprzemiennie z akrylem przez ponad rok.
Efekt był taki, że po tym roku z moich paznokci nie zostało prawie nic.
Wybawienie przyszło niespodziewanie.
Podczas jednych z zakupów w Manufakturowym Golden Rose kiedy moja przyjaciółka wybierała sobie lakiery a ja trzymałam ręce w kieszeniach, żeby nikt ich nie zobaczył znalazłam małe pudełeczko...
A w nim różowe cudo..."preparat przeciw obgryzaniu paznokci"
Żel który w nim się znajduje jest tak paskudnie gorzki, że odechciewa się jakiegokolwiek podgryzania:-)
Tu znowu będę szczera...u mnie w pierszych dniach smak tego preparatu wywoływał odruch wymiotny.
Byłam jednak twarda i systematycznie dwa razy dziennie pokrywałam nim moje paznokcie.
Cały proces zapuszczania z pomoca tego preparatu trwał u mnie około pół roku.
Ponieważ paznokcie były słabe, łamliwe trwało to niestety dłużej.
To był taki mój prywatny wybawiciel:-)))
Od mniej więcej trzech lat mogę cieszyć się paznokciami które nieraz widać na moich zdjęciach.
Zdaję sobie sprawę, że idealne nie są. Dalej mam problemy z łamliwością, rozdwajają się, wyginają na wszystkie możliwe strony ale sa moje własne:-)
Tak się jakoś stało, ze historia lubi zataczać koło i produkt znowu wylądował u nas w domku.
Tym razem zaprzyjaźnia się z nim moja córka która chyba w genach odziedziczyła skłonność do obgryzania;-)
Taka buteleczka kosztuje około 10 zł. Przy pokrywaniu paznokci dwa razy dziennie starcza na około 3-4 miesiące.
Nie będę Was pytać na koniec tego wpisu czy miałyście styczność z tym produktem bo oglądając wasze zdjęcia pazurkowe domyślam się, że nie:-)
Jako podsumowanie napisze tylko, że ...jestem dumna że wreszcie mam paznokcie o jakich zawsze marzyłam i już nie muszę chować rąk przed wzrokiem innych ludzi:-)
jak byłam mała i notorycznie grzłam paluchy mama robowala takimi gorzkimi preparatami przeciwdzialać - no cóż nie udało się jej :D gryzlam dopóki sama nie uznałam ze dośc :)
OdpowiedzUsuńodporna jesteś;-)
Usuńnie miałam takiego problemu, ale słyszałam że ten lakier rzeczywiście jest paskudny w smaku
OdpowiedzUsuńwow fajny ten preparat:)ale ja nie obgryzam i juz :)pozdro:)*
OdpowiedzUsuńNigdy nie miałam problemu z obgryzaniem :) więc to nie produkt dla mnie :)
OdpowiedzUsuńszczęsciara;-)
Usuń